Nauka malarstwa dla początkujących krok po kroku

Zdarza mi się, że prowadząc zajęcia z rysunku, ktoś nieśmiało zapyta, jak wygląda nauka malarstwa. I widzę, że wstydzi się w ogóle tego pytania, tak jakby wszyscy inni mieli dokładną wiedzę na ten temat.

I od razu zaznaczę, że nie jest to głupie pytanie. Wbrew pozorom malarstwo jest tak rozległą dziedziną, że jest naprawdę wiele sposobów na zaczęcie. Więc niewiedza nie jest czymś wstydliwym (i nie powinna być, zwłaszcza, kiedy chcecie się czegoś nauczyć).

Dla kogo jest nauka malarstwa?

Docelowo dla każdego. Dosłownie każdy, kto ma ochotę i czas, może zacząć malować. Nie musisz mieć podstaw, nie musisz od razu się mocno angażować. Możesz robić to całkowicie po godzinach, dla siebie i dla przyjemności.

Ale nie każdy załapie mocną zajawkę. A jeśli tego nie załapiesz, to ciężko ci będzie dalej cisnąć i robić kolejne ćwiczenia, a prędzej czy później odpuścisz.

Czego potrzeba, by zacząć malować?

Nie chcę brzmieć jak coach motywacyjny, ale w pierwszej kolejności potrzebujesz samej chęci i odrobiny kreatywności.

Pędzle

Potem na pewno przydadzą się pędzle. Na początek polecam 4 wielkości, w zależności od upodobania: malutki (do detalu), średniej wielkości, duży oraz największy (do tła i dużych, dużych powierzchni). To czy chcesz, żeby był płaski czy okrągły, jest już twoim wyborem. Osobiście lubię i te, i te, więc korzystam z nich jednocześnie na zmianę. Tak samo sprawa ma się z typem włosia. Nylonowe pędzle są bardziej „śliskie”, robią bardziej „mokre” i płynne ruchy. Natomiast pędzle szczecinowe zostawią bardziej suche i ostrzejsze ślady. Więc w zależności od tego, jaki chcesz osiągnąć efekt i co ci się podoba, dobierz typ pędzla.

Farby

Myślę, że domyślasz się także, że przydadzą się farby. I ponownie, w zależności od tego, co ci się podoba i jakie efekty chcesz osiągnąć, musisz dobrać odpowiednie farby. Możesz wybrać akryle, akwarele, farby olejne… Co tylko zechcesz.

Na sam początek polecam akryle. Zanim załapiesz same podstawy posługiwania się kolorem, pędzlami itp. itd., dobrze będzie, jeśli wybierzesz coś, co niekoniecznie jest drogie, a szybko schnie. Zdejmie to presję z ciebie, a także będziesz mógł szybko zamalować ewentualne błędy. Oczywiście akryle mają swoje minusy, bo kolory są słabsze i mniej intensywne niż w olejnych, ale wybaczają dużo błędów i nie wymagają innych „chemikaliów” poza wodą.

Płótna, tektury, kartki

Przyda ci się także „coś”, na czym mógłbyś malować. Jeśli chodzi o akwarele, to polecam szkicowniki z papierem akwarelowym – będziesz mógł od razu więcej ćwiczyć i trzymać wszystko w jednym miejscu. Jest też opcja płócien (i desek okrytych płótnem), ale osobiście nie polecam tego na sam początek. Sama zaczynałam na grubszych kartkach, a jak zaczęło mnie irytować marszczenie się papieru, to przerzuciłam się na zagruntowane tektury i płyty HDF. Nie wywiera to tyle presji, a jak się zdenerwujesz, że nie wychodzi, to możesz po prostu zmiąć kartkę i ją wyrzucić.

Dodatkowe przybory

Nie zapomnij też o palecie. Nie musi to być konkretnie smukła paleta z dziurą na palec, którą będziemy ciągle trzymać w dłoni. Możesz wykorzystać po prostu zwykłą, płaską deskę, plastikowy talerzyk; cokolwiek, na czym będzie ci się wygodnie mieszało farby.

Przygotuj też ręczniki papierowe albo jakąś szmatkę. W końcu trzeba zakładać, że coś może się ubrudzić, a warto mieć to pod ręką, żeby potem nie latać jak kogut bez głowy w panice.

Potrzebujesz także pojemnika na wodę (lub terpentynę w przypadku olejnych), ręczników papierowych i… pewnie jakiegoś fartucha. Niektóre farby ciężko zmyć, a nie warto rujnować ulubionego swetra na akryle.

Czy potrzeba dobrych przyborów?

Nie, na pewno nie na początku. Zaopatrz się w pędzle i farby średniej jakości, tak, aby było ci wygodnie. Nie musisz od razu kupować najlepszych i najdroższych przyborów, ale nie warto także za wszelką cenę oszczędzać. Mimo wszystko jednak dobrze by było, gdyby twoje farby jakkolwiek kryły, a pędzle się nie rozpadały.

Więcej napisaliśmy na ten temat tutaj (>LINK<) .

Jak zacząć obraz? Proces!

W zależności od tego, jak, czym i na czym chcesz malować, będzie to trochę inny proces. Jeśli chcesz malować na podobraziu lub tekturze, polecam najpierw zagruntować (gruntem lub po taniości białą farbą do ścian) podkład. Będzie ci się dzięki temu lepiej malowało.

Przygotuj szkice, zdjęcia referencyjne (jeśli potrzebujesz) i ustaw swoje stanowisko tak, aby było ci wygodnie. Nalej wody/terpentyny, rozwiń trochę ręczników papierowych, rozłóż pędzle, a na końcu przygotuj sobie paletę z farbami.

Zastanów się czy jest jakaś konkretna kolorystyka, z której chciałbyś korzystać. Jeśli tak, rozmieszaj sobie wybrane farby, ale na początku nie zapominaj o kolorach podstawowych (czerwony, niebieski, żółty). Staraj się nie korzystać wyłącznie z czystych farb z tubek, a mieszaj je między sobą. (więcej o najczęstszych błędach w malarstwie napisaliśmy tu >LINK<).

Jeśli chodzi już o sam proces malowania, osobiście wyznaję zasadę „od ogółu do szczegółu”. Zaczynam od szkicu (lub podmalówki kolorystycznej, czyli położenia konkretnego, dopełniającego koloru na całość podkładu), a potem powoli nakładam kolejne warstwy. Łatwo wtedy skupiać się równomiernie na wszystkich partiach obrazu. Detal zostaw sobie na sam koniec.

W zależności od tego, jakie farby i technikę wybrałeś, twoje dzieło może schnąć od kilku godzin do kilku dni.

Czy potrzeba talentu, by malować?

Nie, nie i jeszcze raz nie. Jest to coś, czego każdy może się nauczyć. Oczywiście, niektórzy zaczynają od trochę wyższego pułapu i czasem łatwiej im zauważyć pewne niuanse, ale są to tylko predyspozycje. To nie sprawia, że z ciebie będzie gorszy malarz. Możliwe, że będziesz musiał pracować ciut ciężej i odrobinę dłużej. Ale absolutnie cię to nie skreśla, ba, jak w końcu ci się uda, będzie to milion razy lepsze uczucie.

Szkoła rysunku, pracownia malarska?

Jeśli masz na to czas (i pieniądze), możesz spróbować zajęć w szkole rysunku i/lub pracowni malarskiej. Dzięki temu przyspieszysz swój postęp, a także będziesz miał przestrzeń do ćwiczeń. Nie będziesz musiał stresować się pochlapaniem dywanu farbą, a prowadzący zajęcia pomoże ci zobaczyć błędy i naprowadzi cię w dobrą stronę.

Dodatkowo, jeśli np. chcesz nauczyć się malować w kontekście egzaminów na studia artystyczne, taka szkoła pomoże ci się do nich przygotować i poznać kryteria/wymagania.

Podstawy w szybkim skrócie – co musisz wiedzieć, by malować?

Może zacznę od tego, że musisz wiedzieć, że nauka malarstwa (rysunku w sumie też) to proces. I to zazwyczaj długi proces. Łatwo nie będzie. Miło ani szybko też nie. Ba, będzie raczej irytująco, zwłaszcza na początku, kiedy nie do końca wszystko będzie wychodziło. Więc na początku musisz zrozumieć, że będziesz musiał pozwolić sobie na błędy.

Kolejną kwestią jest już sam proces malowania i mieszania kolorów. Powtórzę kilka kwestii, o których pisałam wyżej.

Kolory

Na samym początku staraj się mieszać kolory i nie korzystać z takich prosto z tubki. Także unikaj dużej ilości czerni i rozbielania wszystkiego, co możliwe. Czerń potrafi bardzo szybko zepsuć ładny kolor, a zamienia go w brudne, mdłe błoto, które łatwo zniszczy ci pracę. Natomiast nadmiar bieli również bywa zgubny, gdyż na początku wydaje nam się, że jak chcemy coś rozjaśnić, to wystarczy tam jej trochę dodać i będzie git. No właśnie nie do końca.

Kolory nie są zero-jedynkowe. Nie dodaje się samej czerni do koloru, by go automatycznie przyciemnić, ani samej bieli, by był idealnie jaśniejszy. Kolory między sobą przenikają, oddziałują na siebie nawzajem. Więc, aby uzyskać idealny kolor do rozjaśnienia, nie możemy dodawać jedynie bieli, a także „coś”, co dopasuje ten kolor do przedmiotu i otoczenia. Z czernią sprawa jest podobna.

Malowanie

Nie powiedziałabym, że istnieje jedyny prawdziwy sposób nakładania farby. A jednak np. na początku nie polecałabym podejścia „ciapkowego” ani impastu, a raczej nakładanie farb tak, jak poprowadzi nas ręką. Walenie grubych warstw jako pierwsze także się raczej nie sprawdzi. Na samym początku pozwól sobie na wyrobienie sobie stylu, powoli. Nie zmuszaj się do stylizacji na siłę.

Protip: jeśli coś ci totalnie nie wyszło, a chcesz to zamalować, poczekaj, aż dana warstwa wyschnie. Jeśli będziesz próbował nałożyć farbę na jeszcze mokre pociągnięcia, jedynie zmieszasz ten kolor na podkładzie i przypadkiem zrobisz sobie syf i błoto.

Ogółem: przyda się cierpliwość.

Nauka malarstwa – ćwiczenia

Zakładam, że skoro dalej czytasz ten artykuł, to jednak całkiem ci zależy na nauce malarstwa. A żeby się nauczyć, musisz odwalić całą masę ćwiczeń i podejść do różnych tematów.

I ostrzegam, nie ma opcji na skróty. Trzeba swoje wypracować, żeby rzeczywiście osiągnąć dobry poziom. Nie będzie łatwo.

(I ostrzegam też przed jeszcze jednym – będzie dużo martwej natury. To jedno z najlepszych ćwiczeń do opanowania podstaw, które jednocześnie łatwo możesz wykonać w domu, bez pracowni)

Ćwiczenie nr 1 – prosta martwa natura

Weź kilka pudełek z pokoju, książkę, roślinkę w ładnej doniczce czy inne, przyjemne rzeczy, które masz pod ręką. I ułóż z nich kompozycję na tle np. firanki, koca, ulubionej koszuli – cokolwiek. Nie musi to być skomplikowane ustawienie, zwłaszcza, jeśli nie czujesz się jeszcze na siłach. Skorzystaj z formatu min. A5, jeśli malujesz akwarelami, a jeśli korzystasz z akryli lub olejnych, to minimum a3. Włącz minutnik, daj sobie 2-3h.

Maluj w swoim tempie, rozrysuj wszystko porządnie, ale pamiętaj, by koniecznie wykończyć pracę. Maluj od ogółu do szczegółu.

Ćwiczenie 2 – martwa natura z różnymi materiałami

Ponownie ułóż sobie martwą naturę, ale tym razem postaraj się, aby twoje przedmioty składały się z różnych materiałów. Więc znajdź sobie np. kilka szklanych butelek/wazonów, metalowe puszki, drewniane pudełka, różne draperie… Eksperymentuj! Tym razem także trochę utrudnij sobie kompozycję, część przedmiotów ustaw na podwyższeniu, oprzyj np. butelkę o pudełko albo połóż je na sobie. Poszalej z ustawieniem.

Tutaj również staraj się nie schodzić poniżej formatu A3, na 2-3h.

Ćwiczenie 3 – martwa natura z ograniczoną paletą

Większość z tych ćwiczeń możesz (i powinieneś…) powtarzać wiele razy, ale to konkretne możesz mieszać z innymi i powtarzać za każdym razem. Format min. A3, 2h.

Ułóż martwą naturę, najlepiej wielopoziomową, z rożnymi materiałami, ale nie musi być bardzo skomplikowana. Zdecyduj się na wyzwanie, które chcesz podjąć:
– maluj bez użycia czerni
– korzystaj jedynie z kolorów podstawowych, bieli i czerni
– zacznij z mocno ograniczoną paletą, np.: jedynie czerwień/błękit, zieleń/żółty itp. itd.

Ćwiczenie 4 – martwa natura z kolorową podmalówką

Ułóż martwą naturę. Zanim zaczniesz robić szkic malarski, zamaluj swój „obszar roboczy” na wybrany przez siebie kolor, np. błękit, żółty, beż, traktując go od teraz jako „biel” swojego podkładu. Zobaczysz, że kolory mieszają się inaczej, kiedy nie przebija spod warstw czysta biel, a coś mniej standardowego.

Ćwiczenie 5 – studium materiałów i faktur

Zrób planszę (nie martwą naturę, a zbiór przypadkowych przedmiotów w kompozycji, rozrzuconych na kartce), na której przedstawisz pełno przedmiotów o różnych fakturach. Maluj butelki, matowe opakowania, drewniane krzesła, puchate swetry – cokolwiek, bylebyś musiał skupić się na tym, jak oddać charakter danego materiału. Możesz dawać małe tło do każdego przedmiotu, ale nie jest to konieczne.

Ćwiczenie 6 – martwa natura owocowa

Klasyczna, dla odprężenia. Weź miskę i kolorowe owoce, może jakiś ciemny materiał na tło. Możesz dołożyć jakiś wazon, może kwiaty, w zależności do tego, co ci się spodoba. Maluj luźno, swoim stylem. Nie nakładaj na siebie terminu czasowego, ale wybierz trochę większy format, np. B2.

Ćwiczenie 7 – szybkie portrety

Oczywiście zakładam, ze wcześniej przerobisz temat anatomii sam, najpierw rysunkowo. Mówię to dlatego, ponieważ ciężko nauczyć się budowy anatomii na początku, robiąc to jedynie w malarstwie. Rysunek pozwoli ci na szybkie szkice, szybsze łapanie kształtu mięśni (bez stresu o kolor itp. itd). Jeśli chcesz przerobić kilka zadań i wstęp do anatomii, możesz wbić na naszą lekcję tu >LINK<.

Jeśli nie dasz rady skombinować rzeczywistego modela, znajdź ładnie oświetlone portrety w internecie i staraj się szybko uchwycić charakter i anatomię postaci. Próbuj malować na różnych tłach, kombinuj z połączeniami do uzyskania różnych tonów skóry. Możesz malować na mniejszych formatach, na każdy portret przeznacz 25-40 minut maks.

Ćwiczenie 8 – portret lub pełna postać z życia

Będzie to bardzo podobne ćwiczenie do poprzedniego, ale tym razem skupisz się na jednej konkretnej postaci na dużym formacie. Może to być albo portret, albo pełna postać, ale ważne, by rzeczywiście była przed tobą. Zobaczysz wtedy różnice malowania z kartki/druku/zdjęcia, a z życia.

Jednocześnie musisz wtedy skupić się na jednym ustawieniu, co da ci czas na dopracowanie anatomii, ale i koloru i detalu. Format min. B2, 3-4h.

Ćwiczenie 9 – pejzaż z życia lub fotografii

Zrób zdjęcie pejzażu lub rozstaw się np. w oknie pokoju i maluj to, co widzisz na zewnątrz. Postaraj się znaleźć swój sposób na malowanie natury, a także staraj się utrzymywać realistyczne kolory, które widzisz przed sobą.

Format min. A4, 2-3h.

Ćwiczenie 10 – abstrakcja

Zastanów się, jaki typ abstrakcji chciałbyś ująć. Pomyśl o kolorystyce, o ustawieniu, a także o tym, co chciałbyś tym przekazać. Może to być abstrakcja geometryczna, może to być paint-pouring, wybór techniki zależy od ciebie.

W tym zadaniu nie musisz się ograniczać formatem ani czasem. Zrób, jak czujesz!

Podsumowanie – nauka malarstwa

Mam nadzieję, że chociaż trochę rozjaśniłam kilka kwestii. Jak już wspominałam wiele razy, nauka malarstwa to długi proces, który będzie nam czasem szargał nerwy i irytował za każdym razem, kiedy coś nie wyjdzie. Ale jeśli złapiesz zajawkę, to ciężko cię będzie odciągnąć i będziesz miał mega dużo frajdy, jak w końcu zacznie ci wychodzić. Więc, tak ogółem, polecam się nie poddawać i cisnąć dalej. Bo warto.