Przykładowe dwie teczki na ASP na wydział grafiki

Teczka na ASP – Grafika. Prezentacja 2 teczek na egzaminy 2018 i 2019.

Pierwszy raz zdawałam na kierunek Grafiki na gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych w czerwcu 2018. Byłam wtedy świeżo po maturach, a rysunku i malarstwa uczyłam się zaledwie 5 miesięcy. Moja teczka na ASP była wtedy robiona na szybko, bez większego pomyślunku, a „projektówka” leżała. Byłam nieświadoma tego, jak wysoki poziom mają ludzie, którzy ze mną zdają. Trudno się dziwić, że po prostu się nie dostałam.

Po tej tragicznej porażce (rzeczywiście myślałam wtedy, że świat się skończył…) podniosłam się dopiero po wakacjach, gdy już definitywnie uznałam, że zrobię sobie gap year i poświęcę go prawie w całości na przygotowanie do egzaminów.

Niezdany egzamin na ASP = gap year

Z perspektywy czasu wiem, że to było najlepsze, co mogłam zrobić. Znalazłam pracę i dalej uczęszczałam na zajęcia. Zagłębiłam się w grafikę jeszcze bardziej – czytałam pełno książek, głównie o ilustracji i grafice warsztatowej. Zaczęłam sama interesować się linorytem (i robić malutkie odbitki), a także w końcu zaczęłam wykorzystywać swoje ulubione tematy. Głównie ptaki i szkielety zwierzęce.

To diametralnie zmieniło moje podejście i do malarstwa, i do rysunku. W momencie, w którym zwyczajnie zaczęłam czerpać radość z tego, co robię, mój progres się zwiększył. Dalej pojawiałam się w pracowni przynajmniej trzy razy w tygodniu po kilka godzin, ale poza nią robiłam jeszcze więcej.

Koniec końców ten rok przerwy pozwolił mi na spokojnie ukierunkować się i zobaczyć, które tematy pasują mi najbardziej. I podejrzewam, że gdyby nie to, ile czasu na to poświęciłam, nie byłabym aktualnie studentką Grafiki w Gdańsku.

Teczka na ASP – 2018

Robiona na szybko, skończona zaledwie dzień przed ostatnim egzaminem – rozmowa + teczka na ASP. Postaci trochę kuleją anatomicznie, wyglądają na niedokończone. Malarstwo jest brudne, prześwituje biel kartki (która w rzeczywistości jest pofalowana jak wzburzone morze). Nie wiedziałam wtedy jeszcze, jak łączyć kolory ani jak przedmioty na siebie oddziałują kolorystycznie – i to widać na pierwszy rzut oka.

Byłam wtedy wyjątkowo dumna ze swojego postępu – każdy mi mówił, że jak na naukę w zaledwie 5 miesięcy, to wygląda to super.

Jednak na egzaminie nikt nie patrzy na twoje prace przez pryzmat czasu. Komisja zwyczajnie porównuje poziomy, niezależnie od tego, czy malujesz od miesiąca, czy trzech lat. Wynik po rozmowie i teczce był negatywny.

Rozmowa kwalifikacyjna i teczka

Na rozmowie usłyszałam wtedy same miłe słowa od całej komisji egzaminacyjnej. Że mam nie przestawać ćwiczyć, że widzą potencjał, że widzą, ile pracy w to włożyłam. Z perspektywy czasu wiem, że zwyczajnie nie chcieli mnie zniechęcać, bo widzieli mój zapał – próbowali złagodzić cios, jakim było niedostanie się.

Poniżej wstawiam większą część mojej zeszłorocznej teczki – zarówno rysunek, jak i malarstwo (i kilka rzeczy „dodatkowych”).

Teczka 2018 na ASP – prace rysunkowe

Praca po lewej – rysowana ze zdjęcia rzeźby Auguste Rodina. Jedna stopa się nie zmieściła, palce drugiej dają całusy krawędzi kartki. Wygląda lepiej, bardziej kontrastowo, ale to nie z mojej własnej woli. Mój prowadzący po prostu zdenerwował się na to, jak delikatnie wszystko szkicuję i kazał mi zaszrafować ją najmocniej, jak potrafię. I wyszło coś takiego.

Po prawej pierwszy model „z żywca” – praca, którą wykonałam samodzielnie na zajęciach. Kończona w domu, bo musiałam jak najszybciej dać coś do teczki. Zajęła mi zdecydowanie za dużo czasu, jak na poziom jej wykończenia – jakieś 10h (chociaż prawdą jest, że jestem leniem i robiłam ją bardzo powoli). Ciało ma ledwo jakikolwiek światłocień, a jak już, to na twarzy, gdzie pasuje on jak świni siodło. Dłonie i stopy wyglądają jak baloniki z wodą, a ubrania jak worki na ziemniaki owinięte wokół ciała. Mimo to lubię na nią patrzeć – poprawia mi się humor, kiedy patrzę na tę zdeformowaną twarz.

Tworząc studium części twarzy, byłam już po kilkunastu zajęciach z anatomii. Mimo to dalej nie do końca ją rozumiałam, a posiłkowałam się głównie tutorialami – które same też nie były jakoś wyjątkowo poprawne. Starałam się wszystko najpierw maksymalnie uprościć, geometryzować w bryły, ale dalej zwyczajnie mi to nie wychodziło.

Tworząc planszę po lewej, chciałam pokazać, jak potrafię wymyślić różne style, ale też to, że znam anatomię. Aktualnie myślę, że nie wyszło mi ani jedno, ani drugie, łącznie ze słabą kompozycją całej planszy i ogólnym rozplanowaniem. Był pomysł, ale nie wyszło.

Po prawej kolejna praca, nad którą spędziłam zdecydowanie za dużo czasu w stosunku do efektów. W końcu udało mi się w kilku z nich uchwycić podobieństwo do modela/modelki, ale dalej było to zwyczajnie średnie. Co prawda do dzisiaj jestem dumna z postaci w prawym, górnym rogu, bo wygląda jak połączenie wokalisty Coldplay i Vincenta van Gogha – ale absolutnie nie był to zabieg celowy.

Prace dodatkowe

Plansza szkiców, którą desperacko sklejałam, próbując na szybko zwiększyć objętość swojej teczki.

Pierwsza próba tworzenia plakatów czy ilustracji – przyznam, że boli mnie to w oczy i w serce. Krzywe linie, ślady po markerze, koślawa anatomia i ta typografia, która ledwo na typografię wygląda. O oczach nawet nie wspomnę, bo czuję się, jakby zaglądały mi w duszę.

Teczka 2018 na ASP – prace malarskie

Moje malarstwo było wodniste i brudne, nie potrafiłam jeszcze zauważyć tego, jak oddziałują na siebie kolory, przedmioty.

Po prawej pierwsze malarstwo na formacie większym niż A4. Szare, bez głębi, perspektywa leży. Szkło wygląda jak brudne, a cienie przypominają plamy błota na obrusie.

Powiedziałabym, że gdyby nie tło, dziwne cienie i naczynia, które nie wyglądają jak naczynia, byłoby okej. Z daleka szkło nawet nawet wygląda jak szkło (kiedy się zmruży oczy). Widzę, że rozjaśniałam wtedy głównie bielą, bez dodatków innych odcieni, co chyba najbardziej mnie boli.

W mojej teczce na ASP z 2018 nie ma żadnych znaków ani plakatów/ilustracji „z prawdziwego zdarzenia”. Prawda jest taka, że wtedy miałam zbyt wielkie braki w podstawach rysunku i malarstwa, by w ogóle rozbijać się jeszcze na projektówkę (pomimo, że była mi ona potrzebna na egzaminie). Zarozumiale myślałam, że przecież moje pomysły są fajne – po co mam to ćwiczyć?

Nie muszę chyba mówić, jak duży błąd to był.

Teczka na ASP 2019

Nową teczkę zaczęłam robić mniej-więcej w październiku 2018, ale dopiero w grudniu zrobiłam pierwszą pracę rysunkową, z której byłam zadowolona. Wtedy też zmieniłam pracę (tę rzeczywistą), co sprawiło, że miałam o wiele więcej czasu na ćwiczenia. Nagle zaczęłam „wypluwać z siebie prace”, bo siedziałam przez kilka dni w tygodniu w pracowni, czasem od rana do wieczora.

Jeśli chcesz zobaczyć całą teczkę i w lepszej jakości – napisz do Mateusza: mateusz@kresl.pl

Prace rysunkowe

Zaczęłam wtedy szukać swojego stylu – próbowałam bardziej geometryzować i podbijać kontrasty. Nie zawsze wychodziło to zgrabnie, ale powoli się z tym wyrabiałam.

Dalej zdarzało mi się skopać anatomię, ale nie było to na tyle tragiczne, by załamywać nad tym ręce. Postaci czasem miały trochę za długie nogi czy ramiona, ale już nie wyglądały, jakby przejechał je walec i połamał im większość kości.

Szkielet konika morskiego to pierwsza moja „własna” praca. „Własna” w rozumieniu: taka, która wyraża jakoś moje zainteresowania i styl, w którym chciałabym kiedyś tworzyć. Zajęła baaardzo dużo czasu, zwłaszcza przez moje (zgubne dla stawów) postanowienie, by całego konika wykropkować. Mimo to uważam, że te kilkanaście godzin ślęczenia z cienkopisem się opłaciło.

Moja kreska powoli robiła się czystsza i bardziej przemyślana. Przez ciągłe ćwiczenia anatomii już mniej więcej wyczuwałam, czy wszystko jest poprawne i jak powinno się układać. Dalej miewałam problemy z podbiciem postaci i robieniem porządnej głębi, ale miałam już znacznie lepsze wyczucie.

W tym momencie także zaczęłam interesować się anatomią nie tylko ludzką, ale i zwierzęcą. Przez wizytę w berlińskim Muzeum Historii Naturalnej zafascynowały mnie szkielety ptaków, zwłaszcza ich czaszki. Od tego momentu większość moich prac kierowała się właśnie w tę stronę.

Robienie prac we własnym stylu powoli stawało się coraz prostsze, bo (w przeciwieństwie do poprzedniego roku) w końcu potrafiłam wykonać to, co siedziało mi w głowie. Nie wybierałam sobie szalonych, niemożliwie skomplikowanych pomysłów – wybierałam to, co rzeczywiście mogłam dobrze wykonać.

Prace malarskie

Po lewej jest ostatnia praca malarska, którą wykonałam na papierze. Od kiedy „odkryłam” tekturę, na której maluje się (przynajmniej według mnie) milion razy łatwiej i przyjemniej, martwa natura nie sprawiała mi aż takiego problemu. Praca po prawej jest już malowana na tekturze, a między obydwiema martwymi są mniej więcej 3 miesiące różnicy.

W tym momencie odkryłam także, czym jest szlagmetal i jak go używać – niby drobnostka, ale dla osoby, która uwielbia złote czy srebrne akcenty, był to przełom.

Po prawej pierwsza praca na tekturze, ale i pierwsza praca z czarną podmalówką. Dla osoby, która zawsze miała problem z wyciąganiem kontrastów, było to zbawienie. Od tego momentu za każdym razem moją podstawą był inny kolor – ale zawsze był on ciemny lub bardzo kontrastowy.

Jeśli chcesz zobaczyć całą teczkę w większych zdjęciach – napisz do Mateusza: mateusz@kresl.pl

Stara-nowa teczka na ASP.

Porównując nie tylko obydwie moje teczki, ale i moje podejście do tworzenia i projektowania z tych lat, widzę ogromną różnicę. Różnica też na pewno była w mojej rozmowie z komisją podczas przeglądu. W 2018 byłam bardzo niepewna, nie wiedziałam zbyt dużo ani o grafice, ani o samych studiach. Kiedy pytano mnie o zainteresowania, gubiłam się, chociaż niby wiedziałam co mnie kręci.

W tym roku sprawa miała się zupełnie inaczej. Przede wszystkim szłam tam przygotowana i z wiedzą o tym, co mogę wyciągnąć z tych studiów i czego mogę się na nich nauczyć. Mimo „lekkiej” paniki tuż przed wejściem (bo nie dałabym rady uniknąć stresu), to na samej rozmowie byłam pewna siebie i powiedziałam dokładnie to, co chciałam. Nie plątałam się po pytaniach odnośnie projektów z egzaminów, bo i nie miałam do tego powodu. Każda moja praca była wtedy przemyślana, więc wystarczyło to przedstawić i uzasadnić.

Doświadczenie startowe

No i przyznam – fakt, że wiedziałam już z poprzedniego roku, jak wyglądają te egzaminy, dał mi sporą przewagę. Może nie punktową, ale psychiczną, bo wiedziałam, co mnie czeka. Dzięki temu nie stresowałam się każdym aspektem, bo już to kiedyś przeszłam. Wiedziałam, jakie są procedury, jak wygląda cały proces – i to na pewno odjęło mi trochę presji.

Co jest najważniejsze w teczce na grafikę?

Koniec końców nie wiadomo, co jest najbardziej kluczowe w robieniu teczki. Oczywiście, można powiedzieć, że wystarczy przerobić wszystkie tematy egzaminacyjne i dać kilka z nich – modelka na rysunku, martwa na malarstwie i możliwe zadania projektowe. Ale prawda jest taka, że nigdy nie wiadomo, co w danym roku będzie najważniejsze dla komisji ani jak będą to oceniać. Pewnym jest, że będą szukali osób, które w jakiś sposób będą się wyróżniać.

Wyróżnij się ze swoją teczką

Wyróżnić można się na milion sposobów – swoim charakterem, tematyką prac, podejściem do grafiki, stylem w tworzeniu. Właściwie nie ma znaczenia to, ile czasu się przygotowujesz. Przygotowywałam się przez 1,5 roku, mój kolega przez 2 miesiące, a obydwoje zdaliśmy na tym samym poziomie. Tak naprawdę zależy wszystko od tego, co Ci siedzi w głowie i czy umiesz to przekazać i wykorzystać.

Nie ma jednej odpowiedzi na to, jak przygotować teczkę. Mimo to, z pewnością mogę stwierdzić, że trzeba w nią przelać całego siebie – od ciężkiej pracy, po swoje zainteresowania i cele.

Jeśli dotrwałeś do końca, to powinno Cię zainteresować jeszcze: