Rzizajn

Na granicy między rzeźbą a dizajnem czyli RZIZAJN

Lustro w toaletce – Dominika Karc

 

Wyobraź sobie, że kupując przedmiot, dostajesz coś więcej niż tylko funkcjonalny obiekt ubrany w ładną, przemyślaną formę. Co jeśli lampa, solniczka czy gąbka, którą kupujesz poza swoim przeznaczeniem i wyglądem niosłaby też ładunek emocjonalny, jakąś głębszą ideę. Tym przecież zajmuje się sztuka. To czy przedmiot został wykonany przez wzornika czy rzeźbiarza nie klasyfikuje go z góry jako dizajn lub sztukę. Jak nazwać stół z ludzkimi rękami i nogami, z aluzją do uprzedmiotowienia człowieka, lekką dozą feminizmu. Bo to przecież ciało kobiety, ludzkie ciało, a zarazem zwykły stół.

A może masz już w domu rzizajn?

Czy łańcuszek po babci, albo nóż którym twój tata oprawiał ryby, nie jest nacechowany emocjonalnie? To jest namacalny nośnik wspomnień. Wymienione nawet na idealną kopię traci swoją wartość.

Ale rzizajn to nie tylko to. To obiekty, które swoją użytkowość dostają czasem zupełnie przypadkiem, jak plakieta z brązu użyta w samoobronie, czy mała cynkowa rzeźba której nieoczekiwanym przeznaczeniem stało się podpieranie książek na półce. Ta zasada działa też w drugą stronę. Ile razy zdarzyło nam się kupić piękny, zupełnie niefunkcjonalny przedmiot. Jak niewygodny dizajnerski stołek, czy wazon, który cieszy oko, ale za nic, nie da się do niego wcisnąć więcej jak dwa kwiatki.

Jeśli zapytać by dowolnego mieszkańca Gdańska, czy zgodziłby się usunąć pomnik Neptuna z ulicy Długiej z pewnością wywołałoby to lekki zamęt, z nastawieniem negatywnym. Dlaczego? Przecież zajmuje miejsce w tak kluczowej lokalizacji, czy to ładne, to już kwesta gustu, ani nie produkuje tlenu, ani nie ochrania od deszczu. Jednak stanowi o wartości kulturalno historycznej miejsca, identyfikuje nas jako mieszkańców gdańskiej społeczności.

Kamil Niewiński – Ptak

Autorka tekstu

Dominika Karc – studentka rzeźby na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Instruktorka rysunku w prywatnej szkole rysunku. Człowiek orkiestra. Studiuje, uczy, organizuje wystawy, pisze maile. Najpierw słodzi, a potem zalewa kawę wrzątkiem.

SaveSave